19.08.2007 – Ostatnia impreza tych wakacji?

W dniach 14. – 19. sierpnia odbył się biwak Rady Szczepu – radoszczepówki.

Planowana trasa Kielce -> Puławy -> Majdanek -> Warszawa została pokonana bez większych ran [pomijając to, że Warszawe widzieliśmy jedynie przez okno pociągu Tongue out]. Przybyło nam wiedzy, odznak na mundurze :), chęci do spania i wrażeń.

 

We wtorek, 14. sierpnia, rozpoczął się biwak rady szczepu – tzw. “radoszczepówka”. O 19.40 zebraliśmy się pod promem w składzie: dh Przemek, dh Marcin, Karol, Paxio, Arek, Radek, Agata, Patrycja J., Michał, Wafel i Paula. Pociąg, którym jechaliśmy, miał zawieźć nas do Kielc, na szczęście wwszystko odbyło się zgodnie z planem. W Goleniowie dosiadła się do nas Marta Mużyło z 82, a w Stargardzie tajemniczy [phmMichał Borun . 😛 Rano dotarliśmy z ‘lekkim’ opóźnieniem do Kielc, gdzie czekała na nas Julia. Cool

Przetransportowaliśmy się na miejsce zlotu, gdzie zosataliśmy przywitani przez Pchełę 😛 i dostaliśmy identyfikatory gościa zlotu. Poraziła nas ilość skautów, harecrzy i gości. Masa ludzi z różnych krajów i zakątków Polski… Pogoda była aż za piękna [po dniu łażenia miało się dosyć słońca…].

Na początku ‘zaatakowaliśmy’ podobóz naszej chorągwi, tę część dla świnoujskiego hufca, gdzie zostawiliśmy plecaki i zjedliśmy obiad. Potem wyrusziliśmy zwiedzać inne gniazda, czekaliśmy do 15.00, by odwiedzić gniazdo WIelkopolskie i naszych przyjaciół z Krotoszyna, którzy akurat w środę mieli dzień chorągwi. Zanim jednak tam się udaliśmy, zwiedzaliśmy stoiska składnic, m.in. 4 żywiołów, gdzie zostawiliśmy trochę kasy [koszulki, plecaki, książki, naklejki…]. 😛 Bardzo podobała nam się wystawa mundurów od początku harcerstwa do dnia dzisiejszego.

23 DSH jak zwykle popisała się tym, co umieją najlepiej – namioty, postawione na drzewach wyglądały świetnie, a most, zawieszony między dwoma budowlami, robił wrażenie.

Po zwiedzaniu trochę odpoczęliśmy na podobozie naszego hufca i pojechaliśmy na dworzec [dzięki uprzejmości kierowcy, który nas podwiózł]. Na dworcu spotkaliśmy się z dh Rafałem ze Szczepu Sosnowej Szyszki, a pożegnaliśmy z Julią i dh Marcinem, którzy musieli wracać. Embarassed
Po dojechaniu do Puław, rozlokowalśmy się w przyczepie, jak zwykle coś popsuliśmy. 😛 Zmęczeni, szybko zasnęliśmy. W czwartek udaliśmy się na basen [odkryty Laughing], a potem ‘w miasto’, żeby trochę pozwiedzać. 😉 Na basenie schłodziliśmy się i umyliśmy [trzydzieści pięć stopni w cieniu daje popalić…].

 

Puławy okazały się naprawdę ładnym i ciekawym miastem, było co zwiedzać. Bardzo spodobała nam się siedziba Czarnoryskich, kościół i schody [w końcu nie wiem, czy hiszpańskie czy portugalskie…] ‘dla grzeszników’. 😛

 

 

Druh Przemek umilał nam czas historyjkami i legendami, zapewne każdy trochę z tego zwiedzania zapamięta.

 

Gdy wróciliśmy, do późnej nocy oglądaliśmy filmy, m.in. “Lot nad kukułczym gniazdem”. W efekcie nikt nie spał tam, gdzie powinien… Wink

 

 

Na piątek zaplanowaliśmy wyjazd do Majdanka, w celu obejrzenia obozu koncentracyjnego. Spędziliśmy tam parę godzin, dużo się dowiedzieliśmy z tablic pod zdjęciami i rzeczami z obozu. Wyjazd najbardziej podobał się Waflowi, którzy pod koniec ‘wizyty’ w obozie złożył przyrzeczenie harcerskie. Wink

 

 

Wieczorem czekała nas odprawa, a potem znowu filmy. W sobotę rano jak zwykle mieliśmy ogólnoradoszczepówkowego zgona, mimo że wsaliśmy późno.

Do piętnastej oglądaliśmy film, który źle wpłynął na Michała [piosenka o Nowej Hucie, robotnicy i te sprawy + MałJy = katastrofa…], a potem udaliśmy się na basen. Niestety, choć nadal było cieplutko, woda w basenie była trochę zimnawa… W ramach obiadokolacji udaliśmy się na pizzę.

Na dworzec dotarliśmy na czas, dzięki Bogu, podróż także minęła spokojnie. Innocent Nie było żądnych planowanych tłoków z Warszawy, dziewczyny zaliczały zadania z próby, Wafel je przepisywał, chłopacy spali lub słuchali mp3. W Stargardzie pożegnaliśmy się z Arkiem.

Jak po każdym biwaku, zgon i zmęczenie widać było od nas na kilometr. Przypuszczam, że większość biwakowiczów poszła w kimę zaraz po powrocie do domu, czyli jakieś półtorej godziny temu. Laughing

Ogółem biwak nam się podobał – było luźniej niż na zwykłym biwaku, mamy dosyć pomidorów, a obiady made by Karol były po prostu mniaaam!, a pływanie w spodniach i koszulce przestało być dziwne. Wink

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.