1950

Gdy zostałem drużynowym rozmawiałem z tow. hufcowym (tak kazał się
tytułować) o przygotowaniu drużyny do przyrzeczenia harcerskiego i tym
samym otrzymania krzyży harcerskich. Otrzymałem odpowiedź, że żadnych
przyrzeczeń już nie będzie, bo teraz już nie będzie harcerstwa, bo zostało
ono przekształcone w pionierów na wzór radziecki. Czyli moje przyrzeczenie
z 9. maja 1948 r. w Międzyzdrojach było ostatnim. Zostałem też ostrzeżony,
że solą w oku władz partyjnych było to, że chodziliśmy w szyku zwartym
do kościoła, braliśmy udział w świętach Bożego Ciała, trzymaliśmy wartę
przy grobie Chrystusa. Byliśmy widoczni w mieście, w marszu śpiewaliśmy
legionowe pieśni, przed wyjazdem na obóz organizowaliśmy w kościele pw.
Gwiazdy Morza mszę harcerską itp. Następnie tow. hufcowy powiedział, że
jesteśmy przeciwni zmianom przekształcania harcerstwa w pionierów, zlikwidowaniu
krzyży, lilijek i mundurów. Następnie zaczął oczerniać uwielbianego
przez nas drużynowego, określił go, jako wroga Polski Ludowej, że
uciekał na zachód, ale załapano go w Pradze w Czechosłowacji.

W lutym 1950 roku drużyna żeńska na polecenie Komendy Powiatowej ZHP zorganizowała kominek harcerski w kinie „Bałtyk”. W kominku wzięło udział 150 osób i został on pozytywnie oceniony przez nowe władze harcerskie, co odczytano, jako mieszczące się w duchu „nowego harcerstwa”. W marcu drużyna żeńska została oceniona, jako najlepsza w powiecie Wolin, przez cały rok dh Goliński prowadził szkolenia z pierwszej pomocy. Drużyny wzięły udział w pochodzie pierwszomajowym a następnie uczestniczyli, jako kibice w meczu piłki nożnej między marynarzami MW a marynarzami ZSRR. Sprawozdanie władz kończy się słowami

„pomimo właściwego nadzoru (szkoła, ZMP) dalej prowadzi się anty harcerska robota, nie uznaje się nowego harcerstwa”

Tradycyjne ZHP w mieście oficjalnie przestaje istnieć z dniem 31 marca 1950 r. Młodzież przyjęła postawę biernego oporu wobec zaistniałej sytuacji.

Na odprawie komendy hufca 30 kwietnia 1950 r. wszystkich uczestników
spotkania tow. hufcowy zaprosił na obiad do restauracji, która była pod biurem
komendy hufca, na rogu ul. Hołdu Pruskiego i Piłsudskiego. Był tam
też zarząd powiatowy ZMP. Szokiem dla mnie było, który uważałem prawo
harcerskie za święte, podanie do obiadu wódki i częstowanie papierosami.
Następnie wskazano na mnie i nakazano zaprzestania noszenia munduru
harcerskiego i zagrożono naganą, jako członkowi ZMP nic mnie to nie obeszło. Na następne spotkanie znów przyszedłem w mundurze i wydalono mnie z ZMP, jako wrogi element.

1951

Z nowym rokiem szkolnym na opiekuna harcerstwa w szkole, które mimo zmian nadal nazywane było przez dyrekcję szkoły ZHP, został nauczyciel Hoszko1. Kadra pedagogiczna wzbogaciła się o osobę Wilhelminy Ginter, która została bibliotekarką oraz nauczycielką geografii. Była też instruktorką, która prowadziła przed wojną drużynę harcerek we Lwowie, była hufcow w Dębnie Lubuskim oraz Kamieniu Pomorskim. Drugim najmłodszym w szkole nauczycielem była Irena Dzisko (Gubarewicz), która otrzymała etat Przewodnika harcerzy. Wcześniej należała ona do
drużyny harcerek, jako uczennica SP 1 w zastępie Kupsiównej.

Czesia Kupsiówna założyła harcerstwo w podstawówce na Piastowskiej i ja
w nim uczestniczyłam, ono miało charakter przedwojenny. To był rok 1948
lub 1949, duże rozdroże- harcerstwo traciło swój przed wojenny koloryt —
ZMP wzmocniło się i wdzierałoby zagarnąć ile się da z młodzieży. Kiedy
już na dobre powstało ZMP, zorganizowano spotkanie, na którym trzeba
było powiedzieć o swojej przeszłości lub przedstawić życiorys. Starano się tak dobierać ludzi, by mieścili się
w normach socjalistycznych, czyli biedni, dzieci chłopów, robotników. Na
tym zebraniu nie zostaliśmy z bratem przyjęci. Ale na tym się nie skończyło

Los sprzyjał naszemu środowisku, gdyż na przewodniczącą ZMP została przydzielona Janina Dzisko. Praca harcerska miała dwa nurty: tradycyjny bieg, gdzie praca opierała się na starych metodach i wymuszony główny bieg zgodny z linią ideową ówczesnej polityki. Szkoła wytyczała ramy działalności harcerzy, dalej określając ich oficjalnie jako ZHP, co było sygnałem, jakiej pracy się od niej oczekuje w istniejących realiach politycznych. Przyglądając się pracy harcerzy w Szkole Podstawowej można odnieść nieodparte wrażenie, że twardo bronili się przed zmianami
organizacyjnymi.

Mimo wszystko wpisali mnie do ZMP. W liceum chodziłam w mundurze
z krawatem. Maturę zdałam w 1950. Dołączyli nas do Związku na siłę.
Ojciec był legionistą Piłsudskiego, więc nie było to zgodne z naszymi poglądami.
Z harcerstwem na dobre związałam się dopiero pracując w „Jedynce”.
Wraz z etatem otrzymałam funkcję przewodniczącej harcerzy działających
w szkole. Struktura przedstawiała się następująco: klasa była drużyną,
całość była zorganizowana na wzór szczepu, którym kierowałam. Były szkolenia,
spotkania powiatowe i inne. Nawet mi odpowiadała taka praca, bo
mogłam coś robić z młodzieżą. Starałam się nie dzielić młodych ludzi na
tych socjalistycznych i tych z poglądami przedwojennymi. Głównym celem
była organizacja ciekawych zajęć. Sama wychowałam się w socjalizmie, jak
zesłali rodzinę na Syberię. Tylko tradycje rodzinne nas chroniły, pamięć
o tym, jaka jest historia Polski i co robili bolszewicy1. Więc przyjęłam zasadę,
że ideologia na bok — byle było wesoło w tym moim harcerstwie. Nie
było niestety patriotycznego wychowania a raczej widoczne było nastawienie
na pracę.

1952

Na przełomie lat 1951/1952 zostaje powołane ogniwo (odpowiednik szczepu w ZMP), które popada w konflikt z miejscową Komendą Powiatową OH ZMP (Domem Harcerza). Organizacja harcerska rozwija się i liczy 87 członków oraz realizuje zatwierdzony plan.

III. OBÓZ ŚWINOUJŚCIE-KARSIBÓRZ — 1951/1952
Każda drużyna musiała sama zebrać pieniążki na niego i potrzebne rzeczy.
Poszliśmy na pieszo i tam w gołym lesie budowaliśmy szałasy. I zgodnie
ze starymi zasadami chłopcy sobie, dziewczęta sobie. Sami gotowaliśmy —
pewnego dnia patrzę a przy namiocie dziewczyn siedzą chłopcy i obierają
ziemniaki. Ponieważ ich obozowisku zabrakło środków na jedzenie, poszli
do dziewczyn zapracować, obierając dla nich ziemniaki w zamian za zupę.
Było to szalenie ciekawe doświadczenie dla nich, że nie było gotowej kuchni,
stołówki tylko, że wszystko robiliśmy sami. Oddzielnie chłopcy, oddzielnie
dziewczyny. Jak nie było pieniążków a obóz musiał trwać, to poszliśmy na wykopki do Karsiborza.

W protokole Rady Pedagogicznej z 7 lutego 1952 czytamy, że szkoła daje pewną swobodę w prowadzeniu drużyny i sprawdza jej działalności. Rozlicza ze zbiorów makulatury, planu pracy, zachęca do pracy w ZHP (nadal stosowane było to określenie). Zachęca do prowadzenia atrakcyjnych zbiórek (gry, zabawy, wycieczki) oraz nakazuje „traktowanie należyte apeli”, (które w założeniach miały wychwalać zdobycze socjalizmu)

1953

Później w szkole harcerze zorganizowali sklepik, gdzie sprzedawali domowe
wypieki, by mieć środki na zakup elementów mundurów — sznury, czy materiał.
Później sami sobie szyli stroje. Zrobiliśmy odstępstwo, mimo, że czerwone
chusty i krawaty pozostały, to przyjęliśmy, że każda drużyna będzie
miała inny kolor — niekoniecznie czerwony. Mogę powiedzieć, że działałam
trochę nowatorsko. Nikt nam nic nie dawał i niczego nie sprawdzał
a ja uważałam, że harcerstwo to nie mogą być tylko zbiórki i wychwalanie
socjalizmu. Nie interesowało mnie wyszydzanie życia przed wojną. Wiedziałam
po prostu, że młodzież musi coś robić. Chciałam, żeby byli indywidualni,
twórczy, żeby byli zaradni i działali. Środowisko nawet kupiło prosiaka.
Dzieci go dokarmiały, zbudowany został chlewik, po pewnym czasie
harcerze sprzedali zwierzę. Patrzyłam na innych, gdzie były tylko pogadanki,
i ciągłe chwalenie socjalizmu, ale miałam inne podejście. Nie przeszkadzano
mi, bo środowisko było widziane w mieście i było ogromne poparcie
ze strony rodziców, ale trzeba było robić te ich akademie. Nie promowałam
socjalizmu, przyjęłam zasadę, że powinny istnieć między nami relacje jak
w rodzinie i przede wszystkim robimy to, co interesuje młodzież. Ponadto
chodziłam do kościoła i przez to nie było mowy o awansie czy nagradzaniu
mojej pracy w harcerstwie. Zależało mi na tym, aby inicjatywa wychodziła
od młodzieży a nie bym ja im narzucała. Stopni i sprawności nie było
a wiekowo było wszystko — od zuchów po liceum. Trwało to do 1960,

Na zakończenie roku szkolnego w czerwcu 1953 odbył się apel a na nim przyrzeczenie harcerskie i nadanie sztandaru w obecności całej szkoły. Mimo założeń OH, środowisko z SP 1 śpiewa publicznie przedwojenne piosenki harcerskie np.: „Płonie ognisko i szumią knieje”3. W nowym roku szkolnym w grudniu 1953r. szkołę wizytował inspektor oświaty, który zapoznał Radę Pedagogiczną z uchwałami 15. Plenum ZMP, „aby mogli należycie ocenić dotychczasową pracę OH”. Po tej wizycie można zauważyć ostrzejszy kurs wobec OH w szkole. Następuje zmiana nazewnictwa, częściowe rozliczenie z prac przez szkołę, mimo to deklarowana jest samodzielność

„na zbiórkach młodzież zapoznaje się z bohaterami i że dzieci otaczają szacunkiem
i miłością członków Rządu i Partii”1. Parę dni później przyszły
zalecenia, co do drużyny OH: „każdy wychowawca jest zobowiązany kontrolować,
co dzieci czytają. Wszyscy uczniowie muszą należeć do OH. Przewodnik
drużyny harcerskiej zobowiązany jest prowadzić dziennik zajęć i być
na terenie szkoły 35 godz. tygodniowo.

1954

Na radzie 26. stycznia 1954 r. ze sprawozdania z działalności drużyny OH można dowiedzieć się, że środowisko liczy 107 osób, organizowane są igrzyska zimowe i letnie oraz zajęcia wyrównawcze dla podniesienia poziomu nauczania. Inspektor oświaty atakuje działalnośc OH w szkole którą broni dh. Ginter

1955

W kwietniu 1955 w związku ze zbliżającym się końcem roku
szkolnego przedstawiono sprawozdanie z działalności drużyny OH
prowadzonej przez druhnę Janinę Dzisko:

„Drużyna harcerska w ciągu roku pracowała wg planu sporządzanego przez
Radę Drużyny, raz w miesiącu. Drużyna harcerska w ciągu roku wiele uwagi
poświęcała podniesieniu dyscypliny oraz wyników nauczania. Organizowano
dyżury harcerskie na przerwach, omawiano zachowanie się harcerzy na radach drużyny, udzielano pochwał i nagan, kontrolowano zachowanie harcerzy poza szkołą. Organizowano kółka przedmiotowe, udzielano pomocy uczniom słabszym. W wyniku tego zlikwidowano szereg stopni niedostatecznych w kl. VI i VII. Organizowane było w drużynie czytelnictwo oraz wieczorki
literackie. Drużyna brała czynny udział w życiu kulturalno-oświatowym środowiska. Harcerze dali ponad 10 występów w Świnoujściu i w terenie,  byli inicjatorami akademii i uroczystości szkolnych. Na akademii pierwszomajowej (obowiązkowej) harcerze wręczyli przodownikom pracy kwiaty i upominki. W ciągu roku otrzymali za występy i udziały w igrzyskach harcerskich oraz eliminacji powiatowych szkolnych zespołów artystycznych 10 tomów książek literatury młodzieżowej i 10 chust harcerskich. Harcerze zorganizowali kółko robót ręcznych, w którym wykonywali eksponaty potrzebne do dekoracji Izby Harcerskiej. W drużynie harcerskiej młodzież wychowywała się w szczerej przyjaźni z pionierami radzieckimi. Organizowano szereg spotkań, na których młodzież pogłębiała swe uczucia przyjaźni do bratniego Związku Radzieckiego. Harcerze brali udział w pracy społecznoużytecznej;
zbierali butelki, makulaturę, złom oraz inne odpadki użyteczne. Na zakończenie drużyna za swoje fundusze zakupiła dla harcerzy nagrody książkowe oraz rzeczy użyteczne za dobrą i sumienną prace w drużynie.

1956

Po roku 1956, kiedy to drogi Szkoły Podstawowej nr 1 oraz Jedenastolatki się rozeszły, nie obeszło się bez rozłamu w harcerstwie.
Praca harcerska w Jedenastolatce zamarła, ale w SP 1 miała się dobrze i była dalej kontynuowana.

Facebook Comments