Internetowy Ekshibicjonizm


Internetowy Ekshibicjonizm (100link)

Photoblogi, blogi itp. Pseudo-ciekawe i ćwierć-inteligenckie wywody kotletów oraz fotki mięsni i piersi (100link)

 

“Jako, że dawno nic nie pisałem, a kilka rzeczy się wydarzyło w moim życiu to jednak sobie poskrobię… Zakochałem się, nie zdam do następnej klasy, a moje uczucia to jedna wielka galareta. Jestem nikim, i mam absolutną pewność, że nikt nigdy nie pojmie tego w jak wielkim koszmarze się znalazłem!”

Znacie to? To jest właśnie coś – Internetowy ekshibicjonizm. Zakładam bloga, żeby „podciągnąć skilla” w pisaniu i operowaniu słowem, czasami, żeby przedstawić swój punkt widzenia, czy siedzenia – Ogólnie jednak robię to raczej w ramach zabawy, niż spowiadania się przed anonimowymi sędziami, którzy mnie zniszczą i osikają ciepłym moczem w komentarzach lub zmoletstują mój delikatny umysł swoimi fałszywymi słowami pocieszenia.
Ja rozumiem, że w teorii blog to internetowy dziennik, rozumiem, że moda, ale jak zrozumieć, kiedy ktoś zrzuca wszystko na jednych, dziękując innym w internetowej notce, którą można spokojnie przeciągnąć dalej, i widzą to wszyscy, podczas gdy nie ma honoru, żeby to samo powiedzieć IRL (100in real life – na żywo) osobie.

Zdarzają się takie osoby, które opisują wszystko „swój pierwszy raz”, związki, oceny – jadą na nauczycieli i rodziców (100którzy często to czytają), wmawiając sobie, że są nikt ich nie rozumie i jak im źle.  Jak ma Cię ktoś zrozumieć, kiedy nie umiesz powiedzieć o co Ci chodzi w realnym świecie, a nakręcasz jeszcze bardziej całą spiralę w internecie, pełnym –Anonimowych – wujków dobrych rad, sędziów i „nastoletnich” hot lasek ze słit foci?(100link)

Zamiast rozpisywać się o swoich uczuciach i zmarnowanym życiu (100No tak, w wieku nastulat już można mówić o „zmarnowanym życiu”) zacznijcie się uczyć, i doceńcie luz jaki macie… Udawanie dorosłego na siłę to jest to!

Nie wiem co jest takiego przyjemnego w sprzedawaniu swojej prywatności w internecie…? „Mama mnie nie kocha”, „To co było już nie wróci, odchodze od nich”, „W tekscie tej piosenki ukryt jest obraz mego wnętrza”, “w ukrytej czcicionce są schowane moje uczucia” (100czarna czcionka na czanrym tle schowana do czasu wciśniecia kombinacji Crtl + A). Tematy na wpisy? Wielu to robi, i to jest chore… Potem pewnie liczą pozytywne komentarze, ilośc odsłon, liczą że inni się przyłączą do ich APELU, i piszą pełną żalu notkę, dziękując za ciepłe słowa. Pomijam nawet to, że większość takich opowieści jest z niepowiem z czego wyssana. Ktoś kto cierpi, np.: ofiara gwałtu raczej nie opisałaby tego na swoim blogu, nie?

Jesteś smutny? Dziewczyna Cię rzuciła? Chłopak? Od razu lecisz to opisać, żeby ludzie mieli tanią pożywkę? Może jesteś wesoły, a może po prostu dodujesz? Wszak przepis prosty koniecznie ze szczegółami opisać (100link)+ klika bluzgów okraszonych slangiem, nie zapomnij o JP (100link)i do wyboru siłt focia (100link) = lans emo gwarantowany (100link)
Przecież to dziwne – nikt za to nie płaci (100choć zarabia właściciel na reklamach), a mimo to chcesz się odkrywać przed internetową widownią. Anonimowość to mit. Duma nie pozwoliłaby mi na opisywanie uczuć przed emocjonalnymi onanistami… (100link) Przeżywam załamanie – Ja. Nie jakiś zboczeniec, który ma wypieki czytając o życiu innego człowieka. Zastanów się, Drogi Czytelniku czy Ty lubisz, kiedy obcy ludzie wiedzą co przeżywasz, i znają zapaszki z Twojego życia. Internet to jedno, życie i prywatność to drugie – Niektórzy sami pod sobą kopią dołki, opisując swoje życiowe przygody na wszelkich internetowych blogach.

Nawet szmaciany celebryta, który by sprzedał nagie zdjęcia swojej żony wziąłby za to jakąś kasę. Ty wmawiasz sobie, że internet jest anonimowy i dalej obnażasz się ze swoich myśli, dostarczając pożywkę ludziom pozbawionym życia, wrogom i tanim moralizatorom. To co masz w sobie zachowaj dla siebie…

A i jeszcze jedno, może inaczej. Niektóre osoby, nie koniecznie piszą to żeby poczuwać się dorosłymi. Niektórzy mają po prostu ostro nawalone w bani, czują się lepiej gdy sami sobie lub innym ostro dowalą w notce, postawią się na nogach i po dwóch tygodniach przeczytają to co napisały i same się będą z tego śmiać. Ale to trzeba mieć dobrze w bani i podchodzić ostro pod cyklotymię. Co będę się rozpisywał, niektórzy czasem muszą krzyknąć, czy na ulicy czy w internecie. Większość takich wpisów, nie jest dla kogoś tylko dla osoby piszącej. Oczywiście nie mówię że “lans na emo” to coś co nie istnieje, ale trzeba pamiętać że ktoś może mieć najróżniejsze manie i różnie to bywa 😛
(100link)  P.S.:  Pierwszy akapit to 100% prawda. 😉

Facebook Comments

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.


%d bloggers like this: