Niekonsekwencja
Redaktor: Adam   
28.01.2010.

Przypatruję się ludziom, oceniam, skupiam się na ich słabościach. Wyłapuję każde ich niedociągnięcie. Porównuję się, by poczuć się lepszym człowiekiem. Nastawiam się negatywnie i z oporami dostrzegam w drugim dobro. Coraz mniej we mnie wrażliwości na nie. Nie szukam w nich dobra, choć chcę, by zauważano je we mnie. Od innych oczekuję wyrozumiałości i przebaczenia, a ja z trudem patrzę na innych w ten sposób.

 

Ku czemu zmierzam taką postawą? Jakie uczucia ona we mnie rodzi? Do jakich emocji doprowadza? Złość, niezadowolenie, niezrozumienie, zazdrość, smutek, w końcu odrzucenie? A przecież wystarczy uznać swoją słabość, by ze zrozumieniem popatrzeć na słabość innych. Zobaczyć własne niedomagania, by zrozumieć, że drugi człowiek też może popełniać błędy . To tak niewiele, dlaczego aż tak trudne?

„Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw.” /Mk 4,22/ - to po pierwsze. A po drugie - czy dostrzegam w drugim harcerzu brata swego?

 

czufka :) x. A