1948

Zawiązuje się Drużyna Harcerek i przyjmuje imię Marii Skłodowskiej— Curie na przełomie roku 1947/48. Drużynową została druhna Maria Siwczyńska, co ciekawe, stało się to za namową jej narzeczonego, drużynowego Jerzego Kobylańskiego (drużynowego harcerzy). Drużyna harcerek liczyła około 10 osób. Z relacji słownej wiemy, że był to bardzo zżyty i uczynny zespół.

Obie siostry (Hładuszówne)rozpoczęły naukę w świnoujskiej szkole w roku szkolnym 1947/48. Tu zaczyna się przygoda z harcerstwem. Starsza — Irena została przyboczną Marii Siwczyńskiej, zaś młodsza — Maria, założyła drużynę zuchów ( w Sanoku była już w drużynie harcerskiej, więc miała pewne doświadczenie). Ich działalność harcerska trwała dwa lata.

W Międzyzdrojach nieopodal starego budynku szkoły, w lesie nasi harcerze składali przyrzeczenia, na przykład pierwsze 9. maja 1948 r. — na ręce
harcmistrza Piątkowskiego.

I. OBÓZ BABINEK K. GRYFINA — 1948

Był to Obóz Harcerskiej Służby Polsce nad Odrą. W końcu 1947 roku Sekretarz Generalny ZHP Pelagia Lewińska przedstawiła projekt
zmian organizacyjnych w Związku. Przejawem koncepcji centralnego sterowania programem drużyn była Harcerska Służba Polsce.
Rezygnując z pracy indywidualnej, podejmowała ona rozmaite zadania społeczne skupione w 4 grupach: „Las i rola”, „Kultura
i oświata”, „Odbudowa kraju” oraz „Zdrowie i dziecko”. Wiemy, że warunki obozowe były takie, iż w zamian za cotygodniową, trzydniową
pracę w pobliskim PGR1 harcerze mogli się najeść się do syta, gdyż ciężko pracowali fizycznie. Zdobycie sprawności potwierdzały
wpisy do książeczki. Po obozie drużyny dostały nakaz nawiązania współpracy z Powiatową Komendą Służby Polsce, tworząc tak zwaną Harcerską
Służbę Polsce, pod której patronatem odbywali — zresztą najbardziej pożyteczne z wymuszanych działań — różne prace społeczne.
Pracę nad programem HSP1 rozpoczęto w 1947, natomiast przystąpienie do programu ogłoszono na naradzie komendantek i komendantów
chorągwi w marcu 1948. Latem 1948 w przymusowych obozach HSP wzięło udział około 80 000 harcerzy i harcerek z całej Polski, (czyli ponad 20% członków ówczesnego ZHP). Podejmowane aktywności polegały m.in. na odgruzowywaniu i oczyszczaniu ruin, prowadzeniu przedszkoli dla dzieci wiejskich, organizowaniu ambulatoriów dla miejscowej ludności, oczyszczaniu lasów, pielęgnowaniu szkółek leśnych, przecieraniu pasów przeciwpożarowych, niszczeniu stonki ziemniaczanej oraz pomocy w żniwach i sianokosach. Wraz z programem HSP wprowadzono specjalny zestaw sprawności harcerskich.
W wakacje odbył się też 3-tygodniowy chorągwiany kurs drużynowych harcerzy w Mielnie Koszalińskim. Mieczysław Siwczyński
ukończył go z wynikiem pozytywnym.

1949

W roku szkolnym 1949/50, z powodu likwidacji klasy, Irena Hładuszówna wyjechała ze Świnoujścia do Rybnika, aby móc kontynuować naukę w klasie maturalnej. W latach 1947—1949 w szkole działały trzy drużyny: harcerska męska, harcerska żeńska i zuchowa.

W harcerskich działaniach wyraźne było nawiązywanie do przedwojennej tradycji ZHP, co było solą w oku władz partyjnoadministracyjnych;
wymuszały one udział harcerzy w różnych obchodach, przede wszystkim w pochodach pierwszomajowych, spychając równocześnie na dalszy plan Święto Konstytucji 3 Maja.

Wojciech Mroziński zostaje drugim drużynowym (od 1949 do 10 lutego 1950 r.) w momencie, kiedy najstarsza kadra  drużyny odchodziła z ZHP przygotowując się do matury. Aby uzupełnić szeregi, przeprowadzono nabór wśród uczniów podstawówki. Pod koniec roku odbył się bieg lub marszobieg, w którym brali udział żołnierze polscy, marynarze radzieccy, działacze ZMP oraz harcerstwo. Główną nagrodą był małokalibrowy karabinek, zezwolenie na broń oraz amunicja. Zastępowy Mroziński (brat drużynowego) prześcignął wszystkich zawodników i wygrał główną nagrodę, która w założeniach była prawdopodobnie dla towarzyszy radzieckich lub żołnierzy. Nagrodę owszem wydano, ale bez amunicji oraz
zezwolenia, zaś kilka dni później funkcjonariusze UB odebrali broń drużynowemu, zwłaszcza, że był synem prywaciarzy (rodzice prowadzili
aptekę).

II. OBÓZ CZERNIAWA K. JELENIEJ GÓRY — 1949
Z relacji wiadomo, że obóz był zorganizowany na dwa podobozy i miały one raczej charakter szkoleniowy, na co mogłoby wskazywać uczestnictwo w ich kadr drużyn z województwa. Na wzniesieniu w schronisku organizowany był podobóz przez drużynę harcerek. Odbywał się też na terenie gdzie jeszcze działały grupy Werwolfu1. Mogło mieć to związek z tym, iż przez cały rok 1946, mimo trwających na Śląsku wysiedleń — Niemcy wciąż walczyli. Przy obozie harcerek był zorganizowany obóz harcerzy. Całość od zmierzchu do świtu była pilnowana przez żołnierzy Wojska Ochrony Pogranicza (dziś Straży Granicznej). Nie wolno było w tym czasie nikomu opuszczać obozów, mimo to dwa podobozy odwiedzały się, zaś w ciągu
dnia harcerze „uzbrojeni w laski skautowe”2 starali się bronić harce

1950

W kronice szkoły zachowała się notatka, że w roku 1949/50 było 40 harcerek i harcerzy, po czym następuje niemal faktyczna likwidacja harcerstwa, nowym drużynowym harcerzy 21. lutego 1950 r. zostaje dh. Tadeusz Goliński.

Hufcowy z wybranego z harcerzy pojawił się nadany przez władze patrtyjne. Podczas jednego ze spotkań z drużyną tłumaczył, iż „lilijka jest zła,
bo pochodzi od Francuzów, którzy strzelali do robotników, zaś Zawisza Czarny gnębił chłopów”. Drużyna, a zwłaszcza drużynowy, tej wizji harcerstwa nie przyjęli. Dodatkowo, na kolejne spotkanie po prostu nie przyszli, oświadczając drużynowemu, że ich nie będzie, „aby nie wyśmiać hufcowego”1. Z relacji druha Golińskiego wiadomo, że kolejnym etapem próby wprowadzenia zmian, było namawianie do zdjęcia lilijek i krzyży harcerskich, które nie przyniosło efektów. W trakcie wizytacji drużyny hufcowy do znudzenia pokazywał film p.t. „Timur i jego drużyna”2 i nakazał pracę na wzór filmu.

Opór ze stron funkcyjnych pacyfikowany był niemiłymi rozmowami. Na pochodzie pierwszomajowym, drużyna otrzymuje czerwone
chusty na miejsce dotychczasowych niebieskich. W trakcie pochodu wciśnięto harcerzom do niesienia znaczki organizacji demokratycznych.
Zrobiono to dopiero w dzień uroczystości, gdyż była obawa, że harcerze uciekliby ze znaczkami dzień wcześniej. Mimo że wręczono
im symbole „Czuwajki”1, nikt krzyży harcerskich nie ściągnął, drużyna wystąpiła w szyku i w tradycyjnym mundurze harcerskim
z rogatywkami na głowach.

„Poszliśmy bardzo smutni, po twarzach i komentarzach w szyku było wiadomo,że koniec harcerstwa jest bliski” — jak wspomina dh Goliński.

Co ciekawe, działania likwidacyjne nie objęły harcerek, być może zostały one uznane, jako organizacyjnie podporządkowane chłopcom, co oczywiście nie miało miejsca i dało możliwość późniejszego działania w mniejszym zakresie.

Trudno było nowej władzy przekonać do siebie harcerzy, którzy byli w wieku 15—17 lat, przeważnie przesiedleni z kresów, znali raj radziecki, rodzice ich byli represjonowani, zabierano im ich dobytek — majątki ziemskie, który mieli od pokoleń. Znali prawdę o Katyniu. Ja w 1950 roku miałem 16 lat widziałem i pamiętałem, co robiła wyzwoleńcza armia czerwona. Duchowo ZMP i jej instruktorzy  nie byli związani z harcerstwem i mało obchodził ich los dawnego harcerstwa i nigdy harcerzami nie byli. Gdy dowiedziałem się, że hufcowy zarządził spalenie pamiątek po dawnym harcerstwie zabrałem i przechowałem proporce zastępów. Przechowałem je do 1990 roku, kiedy przekazałem je do Komendy Hufca ZHP w Świnoujściu ul. Żeromskiego i ślad po nich zaginął — tak wspomina ten czas dh Goliński

Harcerze po raz ostatni wystąpili już w „starym stylu” podczas nowego, narzuconego przez władzę święta 22. lipca 1950 r.

Views: 11

Facebook Comments