Nazwa rachunku: Zimowisko 2024

Numer konta: PKO PB 12 1020 1026 0000 1102 0473 9407 –  Informacje -> HR Bartosz Szymański
Tytuł przelewu: „Składka programowa Zimowisko Korbielów Imię Nazwisko drużyna”

Kwota: 700 zł

INFORMACJE

Visits: 187

1 Dzień

W piątek rano wyjechaliśmy na zimowisko. Weszliśmy w pierwszy pociąg i razem z przesiadkami, dojechaliśmy do Poznania. W Poznaniu mogliśmy pobyć w galerii, i kupić sobie, pamiątki, gadżety itd. Z Poznania podjechaliśmy do Krotoszyna – czyli pierwszy cel podróży gdzie nocujemy. Do Krotoszyna dojechaliśmy późno, ale dojechaliśmy! Nocowaliśmy w świetlico-harcóce, która została nam udostępniona przez hm. Krzysztofa Maniste “Many”.

Opisywała: druhna Milena Jagielska

 

2 Dzien

Następny dzień zaczęliśmy apelem, po czym wyruszyliśmy do leśniczówki w Krotoszynie. W leśniczówce głównie odbywały się kursy przyszłych zastępowych i przybocznych – choć oczywiście nie tylko w leśniczówce. Wieczorem w leśniczówce mieliśmy zajęcia także z hm. Krzysztofem – Honorowym Członkiem z Krotoszyna, były to zajęcia z puszczaństwa. Druh, w przeszłości prowadził drużynę wędrowniczą, która miała obrzędowość bardzo podobną do naszej, aczkolwiek trochę lepszą. Opowiedział nam o obozach, ogólnie całej obrzędowości, pionerce i wszystko o co tylko zapytaliśmy. W nocy mieliśmy warty przy piecu kaflowym, co sprawiło że mamy nowe umiejętności!

Opisywała: Druhna Milena Jagielska

 

3 Dzień

Następnego dnia po południu wróciliśmy do świetlico-harcówki. Wieczorem poszliśmy na basen. Pływaliśmy, zjeżdżaliśmy z zjeżdżalni po prostu dobrze się bawiliśmy. 🙂 Po powrocie z basenu zaczęliśmy się pakować ponieważ na następny dzień wyruszamy na następną podróż! Tak minęły nam calutkie 3 dni 😀

Opisywała: Druhna Milena Jagielska

 

4 dzień

W poniedziałek wstaliśmy o 4.³⁰ posprzatalismy leśniczówke i ruszyliśmy na dworzec mało co nie spóźniliśmy się na pociąg. Pociagiem pojechaliśmy do Krakowa gdzie zwiedzaliśmy słynny wawel po drodze 4 razy wracaliśmy się w te i we te bo ktoś nas źle poprowadził. Potem poszliśmy na poszliśmy na wystawę starych monet w Banku. No i na koniec obkupilismy się w galeri Krakowskiej i pojechaliśmy dalej.

Opisywała: Druhna Kasia Janota

 

5-6-7 dzień

Pierwszą noc spędziliśm w harcówce Obwodu Tarzańskiego ZHR, skąd po psznym obiadku. Zainstalowaliśmy się w Schronisku na Kościelisku. Tam dalej szkolenie zastępowych i przybocznych ale też wyjście na Aqua Park Zakopane, do groty solnej, wejście piesze na Gubałówke, jazda kolejką górską. Pszyne obiady w szkole którą ukończył Andrzej Małkowski – nikt głodny nie wyszedł. Był też czas na środę popielcową w kościele Papieskim na Kościelisku, zaś apelach tradycjne szyski zamieniły się w kulki śnieżki – Słowianie wiedzą o co chodzi. Udalliśmy się też na grób Olgi i Andrzeja Małkowskich gdzie w drużynach odbyły się nadania obrzędowe. Oj działo się działo 🙂

 

Visits: 87

 

W te ferie oprócz spotkań na harcerskich zbiórkach w Świnoujściu, nasze środowisko, tradycyjnie już, miało również wyjazd na zimowisko dla miłośników mniej aktywnego wypoczynku. Pierwszy tydzień ferii wyruszyliśmy do Stanicy Buczyna znajdującej się w okolicy Krotoszyna.

Wielu z nas zna już to miejsce z kilkudniowych wypadów, na których nikt nigdy się nudzi. Tym razem spędziliśmy tam okrągły tydzień by spędzić czas, aby choć parę dni z dala od cywilizacji, gdzie zasięg sieci komórkowych i internet tylko czasami „zawiewało” z lasu. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Brak „kontaktu ze światem” sprzyjał większemu skupieniu podczas codziennych zajęć harcerskich. Rytm dnia wyznaczały posiłki, apele i wieczorne spotkania przy kominku, co z pewnością pozwoliło większości z nas wypocząć oraz zatrzymać się na chwilę, wpatrując się w naturę wokół.

Taka atmosfera sprzyjała długim rozmowom i realizacji zadań, służącym zarówno rozwojowi duchowemu, fizycznemu, ale też zacieśnianiu więzi między nami. Nie było to trudne, ponieważ przebywaliśmy ze sobą w mniejszych grupach zwanych drużynami.

Opis zajec

. Calutki tydzień przeleciał szybko jak z bicza strzelił na zabawach integracyjnych, piciu kawy i herbaty mierzonej w hektolitrach, leżeniu plackiem na kocach oraz prostych domowych obowiązkach. Niejeden kabaret mógłby nam pozazdrościć takiej jakości dowcipów, opowiadanych wszędzie: w kuchni, w pokoju kominkowym, na zielonej trawce czy nawet na boisku do siatkówki! Miejmy nadzieję, że więzi zacieśnione na tym wyjeździe oraz wartości duchowe wyniesione ze Stanicy Buczyna, dadzą nam siłę przy przeciwstawianiu się przeciwnościom w nowym roku akademickim i nikt już nie zada pytania, czym zajmują się współcześni filozofowie 😉

Visits: 39