„Bieszczady jak co roku, witają raz deszczem raz słońcem…”


{datsopic:25143 right}24.07 harcerki i harcerze z III Szczepu Słowianie ZHR im. Zawiszy Czarnego  wyruszyli w daleką podróż w Bieszczady. Po drodze dołączyły do nas harcerki ze Szczecina oraz harcerze ze Świebodzina. PKP, PKS, w międzyczasie ostatnie zakupy i już jesteśmy w Kołonicach, czyli miejscu naszego obozowania. Przywitało nas przyjemne popołudniowe słońce, ale już pierwszej nocy mieliśmy przyjemność spotkać się z bieszczadzką burzą. Obóz powoli był budowany, namioty stawały jeden po drugim. Prycze, szafki, kuchnia, stołówka, łazienka, latryny, magazyn- wszystko to zbudowane bez użycia żadnego gwoździa, tylko drewno i sznurek.

Oficjalne otwarcie obozu było 31 lipca, czyli apel, a później ognisko. Miejsce obozu mieściło się na terenie, gdzie niegdyś były wypasane owce,  podobozy znajdowały się na oddzielnych poziomach wzniesienia, zaś na samym szczycie mieściło się miejsce ogniskowe. To stamtąd rozpościerała się panorama na pobliskie wzniesienia, a w nocy, było to wyśmienite miejsce do obserwacji gwiazd.

1 sierpnia o godzinie 17 uczciliśmy powstańców warszawskich minutą ciszy, a później wyruszyliśmy na grę wojenną. Życie obozowe płynęło czasem szybciej czasem wolne. Raz służba na kuchni, raz dzień słowiański z festiwalem, raz zajęcia ze swoją drużyną, czy noc we własnoręcznie zbudowanych szałasach, gdzie trzeba strzec swojego proporca przed niepowołanymi osobami. Odbyły się też biegi na stopnie, a harcerki upiekły ciasto na obozowym piecu.

„Połoniny wzywają mnie na swe rude grzbiety…”

Odbyliśmy też kilka wędrówek, nie tylko do najbliższej wsi. Pierwszą był wyścig zastępów, gdzie trasa była wytyczona „wokół” góry na której mieścił się obóz. Wtedy dane nam było nawet zobaczyć ślady bytowania dzikiej zwierzyny. Kolejna wędrówka była na Małą Rawkę z Wetliny a później do Ustrzyk Górnych. Podejście pod górę bywało ciężkie, ale piękne widoki wynagradzały wszystkie trudy. Do schroniska doszliśmy tuż po zachodzie słońca. Tego dnia wszyscy szybko zasnęli. Następnego dnia zawędrowaliśmy do Ustrzyk. Odbyliśmy też wycieczkę do Lwowa, czyli miejsca, gdzie powstało polskie harcerstwo. Byliśmy na cmentarzu Łyczakowskim oraz Orląt Lwowskich, zwiedziliśmy stare miasto i jego zabytki i kościoły. Część z nas była też w Sanoku i Baligrodzie.

Na obozie do szczepu została przyjęta nowa drużyna- 3 Szczecińska Drużyna Harcerek „Połabianki”

„Mam czas, tu wędrować chcę, tylko lato kończy się niestety…”

Czas mijał bardzo szybko i zaraz trzeba było obcinać sznurki z pryczy, składać namioty i pakować cały sprzęt do samochodu. Ostatnią noc spędziliśmy przy ognisku (100watrze) piekąc kiełbaski, chleb, pianki, jabłka, robiąc popcorn, śpiewając i wspominając mijające 3 tygodnie.

15 sierpnia wszyscy (100mieszkający w Świebodzinie, Szczecinie i Świnoujściu) powrócili do domów. Trochę opaleni bieszczadzkim słońcem i z głowami pełnymi wspomnień. Do zobaczenia na harcerskim szlaku! CZUWAJ!

(100fragmenty piosenki „Bieszczady jak co roku”)

Facebook Comments

Dodaj komentarz


%d bloggers like this: