Podsumowanie Próby “Gorzysława”


Wróciłem z praktyk tuż po godzinie 14.00, szybko zjadłem obiad – była zupka 😉 potem położyłem się na chwilę przed telewizorkiem oglądając Anne Marię Wesołowską. Zaraz przed 15 zaczełem się szykować do mojej wyprawy . Pierwsze co to wystawiłem rower ze strychu w którym musiałem uzupełnić powietrze w  kołach, następnie ubrałem się nieco cieplej niż zwykle; w tym celu udałem się do swojego tatusia który ma dużo cieplejsze rękawiczki ode mnie . Część pierwsza czyli leniuchowanie i przygotowanie się była zakończona.

Wziąłem swój rower na garb i zniosłem go 70 stopni w dół po drewnianych schodach swojej klatki schodowej, przed klatką schodową dałem sobie chwile na wysłanie pożegnalnego sms’a, włączenie muzyki w telefonie i nałożenie słuchawek  które  miały powodować większe prawdopodobieństwo wypadku samochodowego, założenia dwóch par rękawiczek  i czegoś na głowę żeby uszy nie odpadły mi na mrozie.
15:26  wsiadłem na rower i wyruszyłem w nieznane ;P

Już na ulicy Wojska Polskiego  koło urzędu miasta tylnie koło na śniegu wyprzedzało przednie , zdecydowanie  jazda na śniegu nie jest najłatwiejsza. Na ścieżce rowerowej nabrałem tępa ale po stronie niemieckiej napotkałem przeszkody  w postaci zasp śnieżnych aby uniemożliwić emigracje Polaków w głąb Rzeszy. W sumie tu nic ciekawego się nie wydarzyło , trochę pobłądziłem po obcych terenach ponieważ wieża kościoła wydawała się stać w innym miejscu niż było w praktyce.

Jakoś przed godziną siedemnastą trafiłem do swojego celu podróży przynajmniej tak mi się wydaje choć może być inaczej 😛 udało mi się ustalić iż kościół jest ewangelicki i mówią na niego „Kościół w lesie” jest bliźniaczy do naszego kościoła „Gwiazdy Morza” budowany w tym samym okresie architektura wnętrza jak i wygląd zewnętrzny jest podobny choć różni się nieco  z racji tego iż kościoły ewangelickie są dużo skromniejsze od tych katolickich.

W drodze powrotnej zjeżdżałem z górki na której mimo hamowania jechałem dalej a koła się nie obracały, oczywiście zakończyło się obrotem wokół własnej osi z powodu śniegu no cóż tak to już bywa ;).

W dalszej drodze  zahaczyłem o dwa kolejne kościoły katolicki „Stella Maris” i kolejny protestancki w  Ahlbecku . Powróciłem do Polski o 17:27 i pojechałem do Polo w celu zakupienia swojego posiłku w postaci pączków z przeceny i soku pomarańczowego.

Po powrocie do domu i wyczyszczeniu roweru szybko „wygooglowałem” tamten kościół i znalazłem w którymś z rzędy odnośniku tą oto stronę 
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_w_Lesie
dzięki czemu oszukałem cały system 😉

Facebook Comments

Dodaj komentarz


%d bloggers like this: